![]() |
http://modaija.pl/nowosci-w-makijazu-elegance-fall-winter-2011/ |
Dziś mam dla Was recenzję cieni prasowanych KOBO.Mam tylko kilka tych cieni ( moje palety zdominował INGLOT).Pierwsze cienie jakie kupiłam to cztery wkłady do paletki. Właśnie od paletki zacznę recenzję.
Paletka na zapasy ( nazwa producenta) umożliwia samodzielne komponowanie palety cieni Mono Eye Shadow i Fashion Eye Shadow.Jest bardzo solidnie wykonana,dość ciężka ( w porównaniu do paletek Inglot,Mac).Wierzch pokryty "gumowym" tworzywem o matowym wykończeniu (podobnie jak w opakowaniach kosmetyków NARS), co niestety ładnie wygląda tylko do czasu pierwszego użycia.Później możemy obserwować na niej odciski palców i smugi od cieni.Na wierzchu mamy logo marki.Otwiera się łatwo, zawiasy są solidnie umocowane (nic nie skrzypi i nie zacina się).Po otwarciu spore lusterko, przy którym spokojnie możemy wykonać makijaż lub robić poprawki w ciągu dnia.Ułożenie zagłębień na cienie podobne jak w paletkach MAC.Mieści się cztery cienie. pod spodem mamy podklejony magnes, dzięki czemu możemy przechowywać w niej również cienie Inglota.W środku jest wykonana z tworzywa z połyskiem ,więc łatwo ja wyczyścić.Cena 9,90 zł.Wymiary 7,5 cm x 7,5 cm.
Cienie kupujemy w plastikowych osłonkach (podobnie jak Inglocie).Szkoda ,że informacje o cieniu nie są umieszczone na wyprasce z cieniem , tylko na tej plastikowej "tymczasowej" osłonie.Bezpośrednio na cieniu mamy tylko jego numer i serię (fashion/mono).
Przechodząc do samych cieni.Mam ich 5 z serii FASHION: Są to 209 aubergine (fiolet z domieszką jasnego różu), 210 bluberry violet (fiolet z różem, delikatne niebieskie tony),214 forest green (butelkowa ciemna zieleń),205 golden rose (róż,pomarańcz i złoto),201 iridescent pink (jasny róż z poświatą) .W mojej kolekcji jest tylko jeden cień mono 117 caffe latte( jasny brąz,chłodny, idealny do modelowania oka).
Na pierwszy ogień kilka swatchy.
![]() |
Po zrobieniu dla was swatchy zostało mi jeszcze tyle produktu na palcach |
Na pozostałe dwa cienie nie kupiłam nowej paletki, przechowuję je w palecie Inglota.
![]() |
Historia się powtarza jak z poprzednimi cieniami czyli jeszcze sporo cienia zostaje na palcach |
FASHION EYE SHADOW
Konsystencja: Dość ciężka, jakby kremowa i lepka.Rozcieranie pędzlem jest tu utrudnione,szczególnie przy cieniu Forest Green i Bluberry violet gdzie pigment się wyciera przy rozcieraniu i pozostaje widoczna tylko smuga czarnej podstawy cienia.
Aplikacja: Producent zaleca nakładanie cieni twardą pacynką, co w dobie pędzlowego zawrotu głowy jest nietrafionym pomysłem.Wyrzuciłyście wszystkie pacynki przez okno i nie macie ochoty nawet na nie spojrzeć? Nic się nie stało. Nałożycie te cienie sztywnym pędzelkiem, a jeszcze lepiej jak wklepiecie je palcem.
Wykończenie: Bardzo ładne. Przy wciskaniu w powiekę i delikatnym rozcieraniu dają na prawdę ciekawe wykończenie.Trochę podobne do duochromowych cieni.Szczególnie widoczne jest przy znanym już wielu osobom Golden Rose 205.
Pigmentacja: Zadziwiająca! Bardzo dobrze napigmentowane, wiąże się to na pewno z ich jakby mokrawą strukturą.
Trwałość: Zależy od aplikacji, oceniam ją na dość dobrą choć cienie o bardziej metalicznym,błyszczącym wykończeniu wolę z Inglota.
Wydajność: Dobra, ze względu na bardzo dobrą pigmentację.Nie trzeba używać dużo produktu aby osiągnąć intensywny efekt.
Cena: Około 15 zł , co mnie delikatnie zdziwiło gdy firma wkraczała na rynek i oferowała swoje cienie o 5 złotych drożej w porównaniu do Inglota,który długi czas funkcjonuje na rynku kosmetycznym.
Waga produktu: Nie ma informacji na opakowaniu , szukałam na stronie internetowej i się nie doszukałam
Opis producenta: Metaliczny cień do powiek.Niezwykle trwały,wyrazisty kolor oraz piękny metaliczny połysk.Bogata formuła zawiera korzystne dla skóry makro i miroelementy.Cienie można stosować na sucho i mokro w zależności od pożądanej intensywności makijażu.Aplikacja cieni przy pomocy twardej pacynki.
MONO EYE SHADOW
Mam tylko jeden cień z serii mono i ma on matowe wykończenie.
Konsystencja: Pudrowa, nie kruszy się i nie osypuję.
Aplikacja: W tym przypadku mamy pełną dowolność, bez problemu nałożymy ten cień nawet puchatym pędzlem.Dobrze się rozciera.
Wykończenie: 117 Caffe latte ma wykończenie matowe.
Pigmentacja: Bardzo dobra.
Trwałość: Bardzo dobra-porównywalna z Inglotem.
Wydajność: Mniejsza niż w cieniach Fashion ( dokładnie nie mogę stwierdzić ,ponieważ 117 używam nagminnie:)
Cena: Jak w cieniach Fashion.
Waga: Jak w cieniach Fashion (nieokreślona).
Opis producenta: Prasowany cień do powiek.Wysokiej jakości pigmenty w połączeniu z zaawansowaną technologicznie formułą pozwoliły stworzyć cienie o wysokiej trwałości przeznaczone do profesjonalnego makijażu.Formuła oil free zapewnia trwałą i dokładną aplikację.Cień znakomicie przylega do powieki nie obciążając jej.
Opinia końcowa: Bardzo fajne cienie, ale moje serce należy do Inglota w przypadku rodzimych marek.Czy kupię ponownie? Pewnie bym nie kupiła, ale gdy zobaczyłam filmiki 82Inez i katOsu zapragnęłam dodać do mojej palety oberżynowy cień 114 aubergine i biały 010 coconut.Całkiem spory wybór kolorów 28 cieni mono i 14 cieni fashion.Cena mogłaby być niższa, jednak nie dochodzi do 20 zł za cień co jest dużym plusem.Kosmetyki Kobo dostępne są w drogeriach Natura.Dokładana cena to 13,99. Może jest tańsza przy zapełnianiu paletki (kupno 4 cieni na raz)
Używacie cieni Kobo?
Jakie kolory polecacie?
Lubicie je czy wolicie cienie innych firm?
Jeśli tak to jakich?
mam tylko rose gold i bardzo go lubię :)
OdpowiedzUsuńTen cień jest chyba ich hitem-bardzo ciekawe wykończenie:)
UsuńNie mam jeszcze nic z Kobo, ale tak się właśnie zastanawiałam czy na pierwszy ogień nie kupić jakiegoś cienia.. Skoro jednak piszesz że Inglot lepszy to po co przepłacać :D:D
OdpowiedzUsuńBuźka ;*
Ostatnio kupiłam ich pigment, testy trwają i recenzja na pewno się pojawi:)
UsuńMam 4 matowe cienie, które pedzelkiem za chiny nie idzie ich rozetrzeć na oku.
OdpowiedzUsuńJa nie mam tego problemu z matowym cieniem:)
Usuńja w większości też mam cienie inglot, ale myślałam o tych jak ostatnio odwiedziłam naturę. może się skuszę :) mam jaszcze trochę z kryolanu- ale niestety niewiele :( pozdrawiam
OdpowiedzUsuń