środa, 17 września 2014

Bobbi Brown Surf & Sand

Pozostając dalej w wakacyjnym klimacie i łapiąc ostatnie ciepłe dotknięcia słońca przedstawiam paletę z kolekcji Surf & Sand od Bobbi Brown. W tej edycji limitowanej zdecydowaną gwiazdą była paleta cieni w dwóch wersjach kolorystycznych. Opakowana w intrygujący materiał przypominający surowy len, któremu luksusowego charakteru nadają złote elementy. Bardzo przydatne jest duże lusterko, dzięki któremu paleta jest nie tylko przyjemna dla oka, ale także funkcjonalna. Jest na czym zawiesić wzrok, a te nietuzinkowe opakowanie jest cacuszkiem, które każda pasjonatka makijażu chciałaby mieć na swojej toaletce.


Paleta Sand zawiera idealną kombinację cieni w wykończeniu matowym oraz sparkle. Dzięki ośmiu cieniom w barach brązu, beżu i złota można stworzyć niezliczoną ilość makijaży. Moimi faworytami są cienie składające się z milionów lśniących drobinek. Są akcentem w makijażu nadającym trójwymiarowości i zdecydowanie przykuwającym wzrok. Pięknie prezentuje się ocień starego złota, jest to szlachetny kolor dzięki któremu można wykonać połyskliwy makijaż oczu unikając kiczowatego wykończenia.


Podstawą makijażu są dla mnie matowe cienie wysokiej jakości. W tej palecie znajdują się uniwersalne odcienie: jasny beż służący do zagruntowania powieki, wyrównujący jej kolor i idealnie podkreślający obszar pod brwią jest strzałem w dziesiątkę. W palecie znajdziemy również odcienie przeznaczone do modelowania oka. Najciemniejszym z matowych odcieni możemy dodatkowo skorygować kształt brwi.


W palecie znajdują się cienie Pale Cream (matowy jasny beż), Blazing Star (cień typu sparkle), Gold (jasne złoto w wykończeniu sparkle), Bikini Bronze (ciepły odcień średniego złota z domieszką miedzi w wykończeniu metalicznym), Frappe (średni, lekko popielaty brąz w wykończeniu matowym), Sand (piaskowy odcień w wykończeniu matowy), Golden Copper (ciemny złoty kolor w wykończeniu metalicznym), Oyster (ciemny chłodny brąz w wykończeniu matowym).


Cena palety to 355 zł za osiem cudownych odcieni, gdzie wszystkie są wykonane na najwyższym poziomie i każdy ma swoje przeznaczenie, dlatego jesteśmy w stanie wykorzystać ten kosmetyk w stu procentach. Cienie utrzymują się długo, dobrze blendują i komponują się ze sobą. Jestem niesamowicie zadowolona z zakupu, choć kusiła mnie także druga wersja Surf, która jest bardziej kolorowa. Cóż nie można mieć wszystkiego :) Jeśli będziecie mieć możliwość zakupu palety cieni Bobbi Brown to ja z całego serca polecam.



poniedziałek, 12 maja 2014

Nowości MAC- Payland, Studio Sculpt i Alluring Aquatic


W dzisiejszym poście pokarzę Wam kilka perełek wyłowionych w najnowszych edycjach limitowanych MAC. Jeśli chcecie wiedzieć co piszczy w trawie w sezonie wiosna-lato zapraszam :)


Zawsze obiecuję sobie zakup delikatnej, nierzucającej się w oczy, "spokojnej" pomadki i... zawsze kupuję dokładnie odwrotność tego co sobie zaplanowałam. MAC tworzy tak fantastyczne i soczyste kolory, którym nie sposób się oprzeć. Tym razem padło na pomadkę z kolekcji Playland obfitującej w wiosenne, świeże i neonowe barwy. Zdecydowałam się na odcień Toying Around w wykończeniu Amplified. Jest to koralowa szminka z dodatkiem neonowego różu. Dokładnie takiego koloru od dawana szukałam i chyba nie tylko ja, ponieważ cieszy się ona dużym zainteresowaniem i w sklepie internetowym MAC jest już wyprzedana. Cena to 86 zł.


Jeśli jesteśmy już w temacie ust to przejdźmy do konturówki na którą czekałam już długo. Jest to produkt, który przyda się wszystkim fankom makijażu nude. Konturówka What Comes Naturally posiada delikatny beżowy odcień bez tonów różu czy pomarańczu.



 Jej zwarta formuła ułatwia wyrysowanie idealnego konturu ust, a dzięki temu, że jest świetnie napigmentowana zapewnia szybkie wypełnienie środka ust, które zapewnia trwałość makijażu. W tej kolekcji zachwycają również opakowania w metalicznym turkusowym odcieniu skropione kropelkami wody przywodzą na myśl wakacyjny klimat. Cena 73 zł.


Poszukiwałam ostatnio produktu do konturowania twarzy "na mokro". Nie wiecie jak plułam sobie w brodę gdy jakiś czas temu MAC wypuścił kremowe kosmetyki do tego celu, a ja przegapiłam tą kolekcję. Teraz nie mogłam przejść kolo nich obojętnie, choć wybór kolorów nie był tak duży jak wcześniej. Zdecydowałam się więc na zakup Pro Sculpting Cream w odcieniu Coffee Walnut. Jest to ciemny odcień brązu z zimnymi tonami. Mam nadzieję, że będzie współpracował z moimi podkładami i sprawi, że makijaż będzie wyglądał nieziemsko. Nie mogę się doczekać testów! Cena 96 zł. 

czwartek, 20 marca 2014

Chanel NOTES DE PRINTEMPS - Rouge Allure MELODIEUSE

W moim dwusetnym poście chciałam przedstawić Wam coś wyjątkowego. Wybór padł na moją najnowszą pomadkę  z wiosennej kolekcji Chanel- marki, którą cenię i uwielbiam:) 


Nie tylko odcień nowej szminki był dla mnie nowością, również z tą  w formułą miałam pierwszy raz do czynienia. Używałam dotychczas szminek Rouge Coco i Rouge Coco Shine, są jednymi z moich ulubionych produktów do makijażu ust. Tym razem zdecydowałam się na zakup Rouge Allure i absolutnie nie żałuję! Chcecie wiedzieć dlaczego? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią posta.


Jeśli chodzi o design opakowania- tu Chanel nigdy nie zawodzi. Szminka zamknięta jest w czarnej, solidnej obudowie. Opakowanie choć proste i klasyczne, przemyca nutkę luksusu w postaci złotych elementów. Wszystkie osoby lubiące nietuzinkowe rozwiązania docenią sposób otwarcia tych pomadek. Opakowanie należy lekko docisnąć w górnej jego części,następuje (uzależniające!) kliknięcie i  wówczas pomadka wysuwa się. Sprawia to, że niezwykle szybko i łatwo możemy ją otworzyć. 


Formuła kosmetyku jest kremowa, dlatego jest niezwykle przyjemna w aplikacji. Kolor rozkłada się na ustach równomiernie, a jego natężenie można stopniować, bez efektu zbyt mocno pomalowanych warg. Dzięki lekkiej konsystencji możemy delikatnie wklepać ją opuszkiem palca i uzyskać subtelny efekt oraz nałożyć ją, stosując więcej niż jedną warstwę, aby nadać ustom zdecydowany, żywy kolor.


Odnośnie koloru- Melodieuse to soczysty koral, w którym przeważają bardziej odcienie różu i pomarańczowej czerwieni, niż oranżu. Jest to bardzo świeży i kobiecy kolor o satynowym wykończeniu, choć moim zdaniem bardzo blisko mu do matu. To idealne rozwiązanie dla osób, które nie chcą sięgać po klasyczną czerwień, a pragną nadać swojemu makijażowi szyku,charakteru i wyrazistości.


Trwałość kosmetyku jest bardzo dobra, nosiłam ją solo i wytrzymywała u mnie naprawdę długo. Jeśli chcecie jednak wydłużyć czas jej pobytu na waszych ustach należałoby użyć konturówki lub primera. Nie podkreśla ani nie generuje suchych skórek. Nie zauważyłam również tendencji do migrowania poza granice warg. Znika z ust w bardzo dobry sposób, delikatnie i stopniowo kolor ulega jednolitemu "wygaszeniu". Nie zbiera się w załamaniach skóry oraz nie roluje.


Możecie zakupić ją w Douglasie i Sephorze za ok.150 zł. Czy kolekcja Chanel na wiosnę 2014 przypadła Wam do gustu?


środa, 12 marca 2014

Guerlain Meteorites Blossom


W tym roku wiosna w makijażu zapowiada się naprawdę pięknie! Mnie szczególnie zachwyciła lekkość i świeżość makijaży jakie proponują marki na sezon wiosenno-letni. Może dlatego skusiłam się na puder w kulkach czyli kultowe Meteoryty. Po zimie niczego więcej nie pragniemy jak większej świetlistości cery, podkreślenia jej atutów i zatuszowania niedoskonałości. W tym celu blisko trzydziestu lat temu pojawiły się Meteoryty. W pudrze o odcieniu 02 clair znajdują się kulki fiołkowe, żółte, zielone, różowe i rozświetlające, których mix ma za zadanie zapewniać efekt idealnej cery. Kosmetyk, który posiadam jest w najjaśniejszym odcieniu, który występuje w tej edycji limitowanej, idealnie wtapia się w cerę, pozostając niewidocznym.


Pierwsze co zawładnęło moimi zmysłami to przepiękna puszka. Jako kolekcjonerka cacuszek od Guerlain, nie mogłam przejść koło tej edycji limitowanej obojętnie. Wieczko puszki ma wytłoczony pastelowy wzór przypominający płatki kwiatu, w jego centrum znajduje się logo marki. Boki puszki również zyskały nowy, ciekawy wizerunek. W środku opakowania oprócz produktu znajduje się puszek, który chroni kulki przez uszkodzeniem, jak również możemy nim aplikować produkt, choć ja wolę używać do tego celu pędzla. 


Drugim kusicielem sensorycznym jest oczywiście zapach. Jestem w nim kompletnie zakochana i przyjemnie zaczynam poranek z tak pięknie pachnącym kosmetykiem. Co do samego pudru- wydaje mi się być bardziej miałki i pylący od innych kulek, które posiadam, co oczywiście nie jest jego wielkim minusem. Lubię efekt jaki dają po aplikacji na skórę. Twarz faktycznie wygląda na bardziej wypoczętą, a cera na zdrowszą i piękniejszą. Makijaż wykonany tym pudrem nie daje płaskiego matu, który zatraca naturalny wygląd twarzy. Posiadaczki tłustej cery niestety będą musiały dokonać poprawek w ciągu dnia, ale to chyba typowe, tym bardziej, że produkt nie jest kosmetykiem matującym.


Cena jaką przyjdzie Wam zapłacić jeśli zdecydujecie się na jego zakup to 226 zł za 25 g produktu. Możecie zakupić je w perfumerii Sephora i Douglas. Jak podobała się Wam ta kolekcja? Któraś z Was zdecydowała się na któryś z tych kosmetyków?



piątek, 7 marca 2014

5 najbardziej pożądanych kosmetyków Laura Mercier

Nie wiecie jak miłą niespodzianką było dla mnie, gdy przeglądałam dziś stronę sklepu internetowego Douglas. O tym, że marka Laura Mercier ma być dostępna w Polsce pisałam już w okolicy listopada. Czekałam, czekałam i się doczekałam. Teraz zastanawiam się co kupić najpierw. Poniżej moje typy.


1.Puder sypki - transparentny bardzo dobrze zmielony puder utrwalający. Cena 169 zł.
2.Korektor Secret Camouflage- często widzę go na filmach Lisy Eldridge, a często jej typy się u mnie sprawdzają. Cena 159 zł.
3.Beztłuszczowa baza pod makijaż-bardzo trudno znaleźć idealną bazę dla cery tłustej/ mieszanej, która dodatkowo nie byłaby komedogenna.Cena 159 zł.
4.Choć w planach mam zakup słynnej pomady od Anastasia Beverly Hills, to może wcześniej skuszę się na wosk do brwi w odcieniu Warm. Cena 99 zł.
5.Jako fanka pistacji nie mogę przejść koło niego obojętnie, choć cena powala. Tak ku przypomnienia - w maju mam imieniny ;) Cena 265 zł.

A Wy co sobie upatrzyłyście?

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty!

Kiedy za oknem sypie śnieg, a temperatura spada mocno poniżej zera, myślę tylko o jednym. Nie, nie o lepieniu bałwana czy bitwie na śnieżki. Moje myśli biegną ku wiośnie. Niezaprzeczalnie najpiękniejsza pora roku, również w świecie makijażu. Dziś do obejrzenia kilka ciekawych wiosennych nowości. Jak zobaczycie, królują pastele i wszechobecny róż. Guerlain kusi pięknymi meteorytami, puszki z kolekcji Meteorites Blossom są piękne, kolory szminek i cieni skradły mi serce, a ciekawość pobudziły Meteorites Bubble czyli kremowe róże. Również MAC, Chanel, Dior i Givenchy dorzucają swoje trzy różowe grosze. Macie coś już upatrzone? 
                                                                        
Givenchy

 Chanel 

Guerlain

Dior

MAC

 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

CHANEL ILLUSION D'OMBRE


W dzisiejszym poście postanowiłam pokazać Wam jedne z moich ulubionych cieni do powiek. Są to kosmetyki w postaci pudrowo-kremowej, bardzo odmiennej od tych proponowanych przez inne firmy. Mają przepiękne, niejednoznaczne wykończenia, mienią się na wiele kolorów, których połączenia nie są do końca oczywiste. 


Można używać je na wiele sposobów. Najczęściej stosuje je jako tło pod inne kolory, niektóre wyglądają pięknie solo,a inne podrasowują cały makijaż oka, nakładane jako przyciągający wzrok akcent w makijażu. Można zastąpić nimi eyeliner.


W stałej ofercie oferowane jest osiem kolorów. Posiadam ich dwa, reszta pochodzi z edycji limitowanych. Najlepsze jest w tym to, że prawie z każdą kolekcją wychodzi nowy kolor, któremu ciężko się oprzeć.Dzięki swojej teksturze, można łatwo budować nimi intensywność od lekkiej mgiełki koloru, do zdecydowanego kryjącego efektu. Trwałość jest wartością indywidualną, jednak u posiadaczek bardzo tłustych powiek może okazać się konieczne odpowiednie przygotowanie skóry pod makijaż.


Do każdego cienia dołączony jest pędzel w etui, dzięki któremu możemy aplikować cienie na na całą powiekę jak i w postaci eyelinera, ponieważ jest on cienki i skośnie ścięty. Opakowanie to zakręcany szeroki słoik, dzięki któremu wydobywanie kosmetyku nie nastręcza problemu, nawet posiadaczkom długich paznokci. Opakowanie jak to u Chanel, piękne, eleganckie,klasyczne. Należy jedynie pamiętać o szczelnym dokręcaniu wieczka, aby kosmetyk nie wysechł i zachował swoją przyjemną puszystą konsystencję. 


Posiadane przeze mnie odcienie to Vision (oferta stała), ma postać złotych mieniących się drobinek. Uwielbiam dodawać go na inne cienie, lub podkreślam nim błysk w wewnętrznym kąciku. Następnym odcieniem ze stałej oferty jest Epatant, jest to moim zdaniem nieco brudny (zielonkawo-brązowy) odcień srebra, piękny w połączeniu z czarnym smoky eyes lub fioletami. 


Abstraction jest cieniem, który przekonał mnie do różu na powiekach. Jest to łososiowy odcień, który mieni się różową poświatą i uwieńczony jest złotymi refleksami. Zachwyca w połączeniu z cieniem Epatant, wygląda nowocześnie i tworzy super duet.


Convoitise jest to jasnobeżowy, szampański odcień, który sprawdzi się w zarówno w makijażu dziennym, wieczorowym jak i w połączeniu z czerwonymi ustami w towarzystwie czarnej kreski. Apparence to najtrudniejszy do zdefiniowania kolor. Łączy w sobie stare złoto, jasny brąz i odrobinę khaki. Nigdzie nie spotkałam takiego ocienia, jest naprawdę wyjątkowy.


Używam tych kosmetyków z wielką przyjemnością i mam ochotę na więcej. Bardzo podoba mi się kolor Fatal i Initiation, które były wypuszczone w świątecznej kolekcji 2013, jednak nadchodzi już nowy odcień Dipason oraz Impulsion. Miałyście już przyjemność używać tych cieni?